A może by tak bez telewizora?

Nie piszemy ostatnio zbyt często o sprawach lokalnych. Może to i dobrze, gdyż wydarzeń światowych w dużych formatach nam nie brakuje. Ludzie mają  uwagę zajętą protestami aptekarzy i lekarzy, włoskim kapitanem „Tytanika”, francuską armią, która po utracie jednego żołnierza, na rozkaz prezydenta mającego walczyć w wyborach,  wstrzymała działania bojowe w Afganistanie, protestami w sprawie ACTA a ostatnio – rywalizacją policji z jednym detektywem.  I jak tu nie oglądać i nie słuchać mediów?

Moje przeziębienie, przez cały tydzień ignorowania go, rozwinęło się w anginę gardłową i brzuszną. W poniedziałek odwiedzę jakiegoś lekarza bo sam tego nie wyleczę. Z tego powodu, czasem udaje mi się wylegiwać w łóżku. Mimo wolnego czasu, trudno mi się z bólem gardła skupić na pisaniu. Jednego lokalnego newsa wyłowiłem dla Państwa z prasy ryckiej, czyli z Twojego Głosu. Może kiedyś wrócimy tu jeszcze do przeglądu prasy miejscowej? Wiadomość traktuje o tym, że do burmistrza Ryk przyszli sportowcy, mówiąc, że chcą by miasto wyznaczyło płatne parkingi, za które oni będą pobierać opłaty na swoją sportową działalność. Gazeta zwraca uwagę na to, że kolejność tego kto do kogo ma z taką propozycją przyjść jest niewłaściwa. Zauważa, że nawet jeśli miasto by takie parkingi urządziło to musiałoby, dla przyzwoitości, ogłosić konkurs i niekoniecznie pomysłodawcy mogli by je otrzymać. Wreszcie poruszona jest kwestia tego, że płatne miejsca postojowe mogą się nie podobać mieszkańcom Ryk. Moim zdaniem nie spodobają się przede wszystkim tym co korzystają z nich na co dzień do trzymania  samochodów przez co najmniej 8 godzin podczas pobytu w pracy. Miasteczko trochę się zapycha i w centrum nie ma już miejsca dla zmotoryzowanych, „zakupowiczów” i interesantów. Niedawno, w podobnej wielkością miejscowości załatwiałem swoje sprawy. Na parkingach wszędzie było ciasno. Chodniki pozajmowane przez auta w najbardziej wymyślnych miejscach. O dziwo udało mi się znaleźć wolne miejsce  tuż przy miejscu docelowym.  Podszedł do mnie pan i nie przedstawiając się wcale wyciągnął rękę z biletem nadstawiając drugą na pieniądze. Przestudiowałem dyndającą mu na piersiach wizytówkę, z której wynikało, że zbiera pieniądze na coś w okolicach gminnego samorządu. Postój kosztował mnie 2 zł za godzinę.  Gdyby nie ten płatny parking, błądząc po ciasnym i obcym miasteczku mógłbym np. zarysować komuś auto, zdenerwowany czasem upływającym bezlitośnie na bezowocnych poszukiwaniach parkingu.

Wrócę jeszcze do mediów. Na WordPressie, który uprzejmie utrzymuje naszego bloga jest ciągły ranking najpopularniejszych blogów. W pierwszej dziesiątce dominują te katastroficzne, o spiskowej teorii dziejów. Blogowicze i komentatorzy dochodzą tam do takich wniosków, że są np. wciąż obserwowani przez Wielkiego Brata. Ostatnio proponowali by nie korzystać  z wyszukiwarki Google gdyż ta chce o nas wiedzieć coraz więcej. Namawiali się na korzystnie z innych wyszukiwarek ale okazywało się, że one też opierają się na Googlach. Niech sobie piszą ale trochę mało to bohaterskie takie uciekanie przed wrogiem…

Dziś WordPress zaproponował, między spiskowcami, także blog, gdzie pewna pani interesująco napisała o współczesnej telewizji, wkradającej się coraz bardziej do naszych umysłów. Ciekawe są pierwsze trzy akapity. Okazuje się, że niektórzy  pozbywają się telewizorów nie chcąc zatruwać swoich umysłów nawałem informacji.  Tutaj link do bloga a pod linkiem fragment.

Wśród moich znajomych zapanowała ostatnio moda na niemanie telewizora. „Nie mam telewizora” mówią z dumą, manifestując tym samym swój stosunek do Kaś Cichopek, Ań Much i Sylwestrów z Polsatem. „Maja Sablewska?” pytają zdziwieni, „Nie kojarzę. Bo wiesz, ja nie mam telewizora.” Głupio mi się wtedy robi, że ja mam i że pannę Sablewską kojarzę. Nie tylko kojarzę, ale nawet, co gorsza, mam jakieś tam zdanie. Po co mi ono, nie wiem, ale mam. Prócz zdania, mam też wiedzę na temat jej relacji z Kubą Wojewódzkim oraz stosunku do operacji plastycznych. Po co mi ona, nie wiem, ale mam.

This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

2 Responses to A może by tak bez telewizora?

  1. fascik says:

    Kuruj się Szpinaku i wracaj szybko do zdrowia, czego i sobie życzę ;)

    A jeśli chodzi o TV – niestety mam i niestety czasem zdarza mi się oglądać (choć często robię to z przymusu bo współoglądacze nie pozwalają wyłączyć). Ale gdy nadejdzie ta upragniona chwila to wyłączam pudło. I coraz częściej włączam radio – a jakże przez internet. Komercyjny zestaw radiostacji tłukący niemal w taki sam sposób jak TV nie jest dobrym rozwiązaniem dla naszego zdrowia. :)

  2. mama ucznia. says:

    Zdrówka dla Szpinaka .
    co do Tv to mamy ale czasu brak na oglądanie. Nie odpalany od kilku dni.

zapraszamy do komentowania